A A AZ regionu2013-02-19, 05:19komentarze (10)

Świebodzin. Seco/Warwick SA chce zwiększyć produkcję o 100 proc.

Andrzej Zawistowski, 64 lata. Współzałożyciel Seco/Warwick SA, żonaty, dwoje dzieci, mieszka w Świebodzinie.

Fot.: Czesław Wachnik

Andrzej Zawistowski, 64 lata. Współzałożyciel Seco/Warwick SA, żonaty, dwoje dzieci, mieszka w Świebodzinie.

- Do 2016 roku chcemy o 100 proc. zwiększyć produkcję. To oznacza nowe miejsca pracy - powiedział nam Andrzej Zawistowski, przewodniczącym rady nadzorczej Seco/Warwick.

- Dlaczego w Świebodzinie powstała spółka, która zarządza innymi spółkami w Chinach, Indiach czy USA?
- To właśnie w Świebodzinie w 1991 roku powstała spółka SECO/WARWICK, która dynamicznie się rozwijając przejęła lub utworzyła inne spółki na całym świecie, w tym również świebodzińską Eltermę. Mieliśmy więc w Świebodzinie dwie spółki. Były to Seco/Warwick SA, czyli główna spółka Grupy oraz dawna Elterma. W obu z nich mieliśmy typową działalność produkcyjną. Chcąc polepszyć jakość zarządzania całą grupą, utworzyliśmy na bazie Eltermy nowy podmiot o nazwie Seco/Warwick Europe i przenieśliśmy do niego całą działalność operacyjną. W ten sposób SECO/WARWICK SA może bardziej efektywnie pełnić funkcję holdingu, zarządzając swoimi spółkami w USA, Chinach, Indiach, Brazylii, Niemczech i w Rosji. Myślę, że jesteśmy jedną z 2-3 polskich firm o zasięgu światowym, która ma główną siedzibę w Polsce, nie w Warszawie czy innej polskiej metropolii, ale w niewielkim Świebodzinie.

- Czytelników, szczególnie ze Świebodzina, zapewne najbardziej interesuje to, czy powstaną nowe miejsca pracy. Czy ich przybędzie?
- Oczywiście, że tak. Już jesteśmy jednym z dwóch największych pracodawców w mieście. Zatrudniamy tu prawie 500 osób. Są to nie tylko mieszkańcy Świebodzina, ale także okolic. Może warto przypomnieć, że stworzyliśmy firmę, która będąc jednym z największych producentów pieców przemysłowych na świecie chce nadal dynamicznie się rozwijać. To zaś oznacza, że obecnie zatrudnieni, mają gwarancję stałej pracy. Mamy też ambitne plany. Do 2016 roku chcemy osiągnąć sprzedaż na poziomie miliarda złotych, czyli podwoić produkcję. Jednak, by tak się stało, musimy rozwijać się nie tylko w Świebodzinie, ale też w USA, Indiach, Chinach, Brazylii, i również Rosji czy Niemczech.

- Wróćmy jednak do lokalnego rynku.
- Tu też zaplanowaliśmy duży wzrost. Zakładamy, że zdecydowana większość pieców, które trafią do europejskich odbiorców, będą produkowane w Świebodzinie. To oczywiście oznacza wzrost zatrudnienia. Nie mogę mówić o szczegółach, ale zawsze potrzebowaliśmy i będziemy nadal potrzebowali nowych pracowników. Głównie zależy nam na specjalistach różnych dziedzin technicznych, mówiących dobrze po angielsku. Pamiętajmy też, że chcąc zwiększyć produkcję w Chinach, Indiach czy Brazylii, musimy tam też wysyłać polskich specjalistów. Przekonaliśmy się już, że nasi pracownicy ze swoją kulturą pracy i zaangażowaniem są niezastąpieni. Poszukujemy specjalistów, którzy mogliby tam wyjechać na rok, dwa lub dłużej. Tam będą zarządzać i kierować produkcją.

- Słyszy się opinię, że jesteście wprawdzie globalną spółką, ale niewiele interesujecie się Świebodzinem. Czy tak jest?
- Nie sądzę, by była to prawda. Od lat jesteśmy związani ze Świebodzinem. Przypomnę, że przed laty zafundowaliśmy szpitalowi tomograf. Robimy przede wszystkim swoje, ale chcemy żyć w zgodzie i symbiozie z lokalną społecznością. Uważamy jednak, że najważniejszą częścią misji społecznej firmy jest jej konkurencyjność i stabilna sytuacja ekonomiczna. Tylko wtedy bowiem firma gwarantuje stały długoletni spokój psychiczny i dochód setkom rodzin naszych pracowników i kooperantów.

- Dziękuję za rozmowę


 

Więcej na temat: Seco/Warwick SA, Świebodzin

Komentarze (10)

  • ~były 2013-02-19, 18:34

    Nowe miejsca pracy? to może zatrudnią pracowników, których zwolnili w ostatnich kilku miesiącach podczas reorganizacji? "dochód setkom rodzin..." to niech się pochwalą tymi cudownymi zarobkami, które są świebodzińskim mitem. "Spokój psychiczny" - yhy jasne...

  • ~pracownik 2013-02-22, 10:46

    jak narazie to tylko ludzi zwalniają, zarobki minimalne, awans tylko dla ludzi z nazwiskiem i wazeliną :) firma wychodzi z założenia, że masz siedzieć po godzinach i w zamian nic nie rządać, artykuł brzmi jak kiełbasa wyborcza, a wiadomo jak ona smakuje -  nie będzie nowych etatów a pracownicy mają sobie żyły wyprówać żeby jednak "góra" miała ten 1 miliard

  • ~pracownik2 2013-02-22, 21:05

    Z tego co się orientuję, wszyscy zwolnieni pracowali w administracji, czyli byli tzw. kosztem.
    Owszem, pensje w grupie seco to nie są jakieś wielkie kokosy, wypłaty są na takim samym poziomie jak w innych firmach w regionie, ale czy kogoś to dziwi? Firma to nie działalność charytatywna, właściciel ma ją przede wszystkim dla siebie, więc oczywistym jest to, że płaci tylko tyle ile trzeba i ani złotówki więcej. Każdy narzeka na pieniądze, ale jakoś nie ma zbyt wielu chętnych, żeby się zwolnić i poszukać szcześcia gdzie indziej, natomiast jest już co najmniej kilku, którzy po zwolnieniu się z S/W i popracowaniu w kilku innych miejscach wrócili jak bumerangi. O czymś to świadczy.
    Awans dla ludzi z nazwiskiem i wazeliną? Nie znam całej firmy, ale u mnie w dziale większość awansujących to osoby bez nazwiska i wazeliny, za to z kompetencjami i wiedzą. Wiadomo, że wśród ludzi na bardzo wysokich stanowiskach znajduje się wiele osób z powiązaniami rodzinnymi i towarzyskimi z właścicielami, ale czy kogoś dziwi to, że na kluczowych stanowiskach lądują ludzie do których zarząd ma zaufanie?

    Pracuję w S/W już prawie 10 lat i uważam, że firma ma swoje zalety. Wypłaty są na czas, nadgodziny płacone,  firma inwestuje w pracowników (szkolenia) i do tego dba, żeby nie było tzw. mobbingu.

  • ~FOAD 2013-03-15, 09:27

    Ciekawe czy gdyby nie ten 'koszt' jak to nazywasz to cała reszta produkcji i nieomylnych konstruktorów miałaby takie wspaniałe warunki pracy. W takiej firmie każdy jest zależny od każdego. Podstawą jest produkcja, ale gdyby nie taka księgowa to nie byłoby produkcji itd. Wobrażam sobię jakąkolwiek firmę, w której zatrudnieni byliby tylko ludzie z hali+konstruktorzy+kilku dyrektorów. Ciekawe jakby wówczas funkcjonowała.

  • ~On 2013-03-29, 18:12

    Tylko, że ci nieomylni konstruktorzy dają pracę całej reszcie. Za to cała reszta w dość kiepski sposób z nimi współpracuje.

Przesyłając ten wpis akceptujesz politykę prywatności Mollom.