A A AAktualnościkomentarze (0)

Sprawdzamy zarobki prezesów i dyrektorów miejskich spółek w Zielonej Górze

Najwięcej powodów do zadowolenia w dniu wypłaty może mieć Andrzej Kielich, który miesięcznie zarabia 11.791 zł brutto.

Najwięcej powodów do zadowolenia w dniu wypłaty może mieć Andrzej Kielich, który miesięcznie zarabia 11.791 zł brutto.

Dyrektorka MZK nie czuje się biedna, a dyrektor ZGKiM-u raczej średniozamożny. Ale i tak więcej od szefów miejskich zakładów budżetowych zarabiają prezesi spółek miejskich.

Zdecydowanie najwięcej powodów do zadowolenia w dniu wypłaty mogą mieć: Beata Jilek (zielonogórskie wodociągi) i Andrzej Kielich (Zakład Usług Miejskich). Co miesiąc kasują 11.791 zł brutto.

Co ciekawe, tyle samo, co szef ZUM-u, zarabia członek zarządu tej spółki Mirosław Gruszecki. Nieco biedniejsza pensja spływa na konto prezesa Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Janusza Jankowskiego - 10.860 zł. Z grona osób dowodzących spółkami miejskimi najmniej dostaje Zdzisław Strach (Centrum Biznesu) - "tylko” 8.000 zł.

- Pensje są regulowane ustawowo - tłumaczy szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz. - Warto jednak podkreślić, że są to spółki prawa handlowego. Nie dotujemy ich z budżetu. Prezesi w pełni odpowiadają za ich kondycję finansową i działalność.

 

Pensja w częściach

Mniej od wymienionych prezesów zarabiają dyrektorzy miejskich zakładów budżetowych. Dyrektorka Miejskiego Zakładu Komunikacji Barbara Langner i szef Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Wojciech Janka kasują co miesiąc 7.060 zł brutto.

 

Na ich pensje składa się:

  • wynagrodzenie zasadnicze - 3.350 zł
  • dodatek funkcyjny - 1.400 zł
  • dodatek za staż pracy - 670 zł
  • premia miesięczna - 1.640 zł

 

Co o swoich apanażach sądzą dyrektorzy? - Zaliczam się do osób średniozamożnych, może nawet zamożnych. Zależy, jakie przyjmiemy kryteria. Mam samochód, mieszkanie własnościowe, w którym się urodziłem.

 

Wykształciłem synów. Wystarcza mi na życie. Moje potrzeby maleją. Teraz zacznę zbierać na wnuki - z rozbrajającą szczerością zdradza Janka.

 

Nie występowała o podwyżkę

Langner również biedna się nie czuje. - Choć nigdy nie ma tak, żeby człowiek nie chciał zarabiać więcej. Teraz na przykład marzy mi się zmiana auta. Moja fabia ma już osiem lat - dodaje szefowa MZK. I natychmiast podkreśla: - Nigdy nie występowałam do prezydenta o podwyżkę.

 

A prezydent, jeśli chodzi o podnoszenie wynagrodzeń dyrektorom miejskich zakładów, ma ograniczone możliwości. Tak naprawdę pensjami nie może dowolnie szafować. Nawet jeśli jest wyjątkowo uradowany z ich pracy. - Aby wyartykułować swoje zadowolenie, prezydent może przyznawać premie - tłumaczy Nesterowicz.

 

- To właściwie jedyna możliwość motywowania. Poza oczywiście uściskiem dłoni. A czy chciałbym zarabiać tyle, co wymienieni dyrektorzy i prezesi? Pamiętajmy, że ciąży na nich duża odpowiedzialność. Ale odpowiem, że... tak.

 

Tyle zarabiają

 

  • BARBARA LANGNER, dyrektor MZK - 7.060 zł 
  • WOJCIECH JANKA, dyrektor ZKGIM-u - 7.060 zł
  •  ANDRZEJ KIELICH, prezes ZUM-u - 11.791 zł 
  • ZDZISŁAW STRACH, szef Centrum Biznesu - 8.000 zł

Komentarze

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.